2012-11-15

Dziecko i komputer

Moje Publikacje

Artykuł dla Kalejdoskop Słupski - Wydanie nr 09/09 (2012) - Zobacz

 

 - Maaaarrrrciiiiinnnnnnnnnn!
 - Maaaarrrrciiiiinnnnnnnnnn!
 - Co!
 - Do domu! Natychmiast! 
 - Muuuuuuszę!
 - Czekaj, już mówię ojcu, po Ciebie pójdzie..... 

...ech. Rodzice, a zwłaszcza moja mama, miała w sobie jakiś pierwotny instynkt, każący jej przerwać mi zabawę, zawsze, ale to zawsze, w najlepszym momencie jej trwania. Pamiętacie. Akcja się rozwija, nareszcie coś się dzieje i w tym momencie BACH! nakaz opuszczenia zabawy, kolegów i koleżanek i posłuszny marsz do domu.
Pamiętacie? Jak nie, postarajcie sobie przywołać to wspomnienie, uczucie i wrażenie.
Tak samo jest z waszym dzieckiem. Tu nic się nie zmienia, od czasów pierwotnych. Przerywacie mu zabawę w najlepszym momencie. Zmieniły się warunki i otoczenie, ale mechanizm pozostaje taki sam.

Dlaczego nie mogę oderwać swojego dziecka od komputera? 

To bardzo częste pytanie, które zadają mi zatroskani rodzice. Z trwogą patrzymy jak nasza latorośl, godzinami, dniami siedzi przed ekranem i coś tam majstruje. Przeraża nas to i wydajemy się bezradni. Dzieci są bardzo sprytne. Nie dziwię się. Wykorzystują sytuację. Komputer to nowoczesne narzędzie i nie wszyscy są zaznajomieni z zasadami jego działania. Młodsi są obyci z nim od kołyski. Poruszają się w tym świecie jak ryba w wodzie i widząc nieporadność rodzica, wykorzystują ten fakt do osiągnięcia własnego celu. Nic więcej. Wmawiają nam, że muszą siedzieć przed komputerem, bo tego wymaga praca domowa, że bez komputera mają ograniczone kontakty z rówieśnikami albo opowiadają nam cokolwiek w żargonie pseudo technicznym, co zmuszeni jesteśmy przyjąć jako pewnik, żeby się nie przyznać, że nie mamy żadnego pojęcia o czym nasza pociecha do nas mówi.

Dlaczego nie mogę oderwać swojego dziecka od komputera?

Bo ono tak chce.
I uwierzcie mi, jest to jedyna odpowiedź. Wszystko reszta to, mówiąc w skrócie, konfabulacje. Nasze dziecko, przebywa przed komputerem godziny lub całe dnie, dlatego że mu pozwalamy przebywać przed komputerem godziny i całe dnie. To wszystko.
Komputer to sprytne narzędzie. Skupmy się na grach. Dla dzieci z zdolnościami manualnymi, są gry zręcznościowe wychwalające ich zręczność i zdolność do operowania urządzeniami wskazującymi (myszka, klawiatura, pad, kierownica ). Dla dzieci z zdolnościami do aktywniejszego myślenia, mamy gry tzw. strategiczne. One wyznaczają kolejne zadania pobudzające myśli do kombinowania jak je wykonać. Taka gra pochwala naszą mądrość i zdolność do zarządzania czy przewodzenia danej grupie, szczepowi, klanowi, gospodarce, krajowi. Gra jest kolorowa, bardzo często, bardziej kolorowa niż rzeczywistość. Oferuje nam za naszą zręczność nagrodę w postaci zdobywania kolejnych poziomów trudności tejże gry.
I wszystko byłoby naprawdę w porządku. Takie narzędzia, jak gry, istniały we wcześniejszych epokach. Narzędzia odpowiednio dobrane do zdolności dziecka. Teraz się uśmiejecie, ale grą strategiczną jest przecież „gra w chowanego” lub berek. Zręcznościowy i to bardzo był bezik na przykład, czy jojo.
Jest tylko jedna różnica. Nasze dziecko grając na komputerze w jakąkolwiek grę, bierze czynny udział w świecie, którego nie ma. To wszystko dzieje się w tzw. wirtualnej przestrzeni. A mówiąc normalniej w Nibylandii. Musimy to wiedzieć i to zrozumieć. Przy berku, się biega, się ucieka, się ma kontakt z rówieśnikiem. Grając w warcaby, musimy oprócz szarych komórek przesunąć fizycznie pionek po planszy. Grając w komputerze w warcaby, gramy tylko i wyłącznie w swoich myślach. Oczywiście, gry komputerowe są bardziej zaawansowane, pod takim względem, że właśnie mamy przedstawiony w nich, niejednokrotnie, cały wirtualny świat. Domy, postacie, roślinność czy zwierzęta. Jest niebo, ziemia, słońce świeci i pada deszcz. Przeczytajmy jeszcze raz ostatnie zdanie. Jest niebo, ziemia, słońce świeci i pada deszcz! Naprawdę? Czy tylko tak to nam przedstawiono.
Dlaczego nasze dzieci tak bardzo wchłaniają ten świat? Jest klika, bardziej lub mniej zaawansowanych odpowiedzi na to zagadnienie.
Najważniejsze.
Mózg ludzki podczas swojej pracy generuje impulsy elektryczne, zwane fala mózgowymi. Są one całkowicie do zmierzenia. Mierzymy częstotliwość (ilość impulsów na sekundę) oraz amplitudę (zmiany napięcia).
Na podstawie takich pomiarów wyselekcjonowano kilka stałych zakresów, w których działają nasze fale. Każde z nich posiada inną charakterystykę i reprezentuje określony typ pracy mózgu. Wskażę tylko dwa stany na potrzeby tego artykułu.
  1. BETA – gdy czytasz ten tekst, to właśnie Twój mózg pracuje w fazie Beta. W skrócie, codzienna praca mózgu nastawionego na odbiór bodźców zewnętrznych, uwagę i koncentrację.
  2. ALFA – ten rodzaj fal pojawia się, gdy zamkniesz oczy. Masz go również przed zaśnięciem i gdy się budzisz. Stan Alfa to wyciszenie umysłu, spokój i marzenia.
    I tu skończę
Stan ALFA wykorzystuje np. SITA do uczenia języków obcych. I na stan Alfa chciałbym zwrócić uwagę.
Otóż, odbiorniki elektryczne i elektroniczne właśnie emitują fale. W telewizorach oraz w monitorach wyświetlanie polega na emitowaniu sygnału za pomocą odpowiednich częstotliwości. I właśnie te częstotliwości nie są dobrane przypadkowo.
Czy widzieliście Państwo swoje dziecko przed ekranem komputera lub telewizora wpatrujące się z fascynacją w prezentowane na nim obrazki. Można też zauważyć, że oczy są lekko powiększone a usta rozchylone w zachwycie.
Tak działa właśnie synchronizacja częstotliwości. W bardzo małym zakresie, ale powoli i systematycznie wprowadza nasz umysł w stan alfa. Przypomina to troszkę fascynację, troszkę hipnozę. Dziecko przebywające zbyt długo przed telewizorem lub ekranem komputera, bardzo długo będzie trzeba odciągać od tego wynalazku cywilizacji. Mózg się przestawia w stan pełnego relaksu podatnego na sugestie. Dlatego tak bardzo, choć twierdzę, że nie do końca świadomie, zachwycamy się, bezkompromisowo światem wirtualnym. Ten świat zostaje nam umiejętnie sprzedany. Proszę zwrócić na to uwagę podczas codziennej obserwacji dziecka.
Nie jestem przeciwnikiem gier, ani oglądaniu telewizji. Uważam natomiast, że za bardzo pozwalamy, aby te elementy rządziły w naszym życiu. A co gorsze, pozwalamy naszym dzieciom, aby te elementy zaczęły rządzić ich życiem.
W ten sposób stajemy się niejako współuzależnieni od nadawanego cyfrowo sygnału ( przy okazji zapytam Państwa, może ktoś mi odpowie, dlaczego troską rządu jest budowa systemu nadajników naziemnych emitujących sygnał telewizyjny?) Cóż to nie mamy innych trosk ? No właśnie, nie bardzo.
Telewizja wprowadza w nasze życie sugestie. Mało tego, umiejętnie za pomocą nauki sprzedaje tą sugestię tak abyśmy uwierzyli, że to nasz pomysł, i nasze życie a nie tylko obrazek z emitera sygnałów.
To samo dotyczy komputerów. Gry wprowadzają umysł naszych dzieci w inną świadomość, w inną rzeczywistość. Gry nie są złe. Zły jest sposób korzystania z gier. Zwróćcie Państwo uwagę na ten element, podczas codziennych czynności a nie będziecie mieli problemu z odciągnięciem dziecka od komputera.